- Wpisów: 992
- Średnio co: 3 godziny
- Ostatni wpis: 3 godziny temu
- Licznik odwiedzin: 4 699 / 145 dni
“Na ławce pod krzakiem w rowie przy drodze, pod ścianą szaletu oparci na czole, pod płotem w zapachu smoły i benzyny, na zmiętej koszuli nad ranem siedzimy.”
Nieprawy - na lewo,
Więc go teraz prowadzą
Pod wisielcze drzewo.
W drodze klęka na ziemi:
“Łaski! Co wam ze mnie!”
Lecz Prawy wzniósł prawicę:
“Nie proś nadaremnie!”
Nieprawy ręką szyję osłania przed Prawym
Zawył wiatr szubieniczny,
Pokładły się trawy...
Prawy patrzy spokojnie,
Prawy prawa broni,
Choć serce ma po lewej,
Nie po prawej stronie.
-
Mundus mihi bullshit ♀: piękny wiersz..
-
Louve: @Mundus mihi bullshit ♀: dający do myślenia:-)
“On mimo, iż był Bogiem nie miał względu na swoja godność a nawet wyniszczył samego siebie stając się człowiekiem, a stawszy się człowiekiem przyjął postać sługi będąc posłusznym aż do śmierci i jakiej śmierci, śmierci złoczyńcy...”
-
Louve: www.youtube.com/watch?v=iuRYXL_SRRQ
-
jamnick:
:D O hymnie napisali już tyle, że mi się zwyczajnie nie chcę. Ale nie, żebym była przeciwna.“Ja w tym kraju żyć nie nie wytrzymie.”
-
Eddy.: dla Wardusia i niewtrzmienia w tym kraju kiepskich mogem se oglądnąć
“Będę szedł do ciebie po hucznych zabawach. Będę szedł do ciebie rozgrzebanym polem, po nocach, po nocach... Będę szedł do ciebie jeszcze raz od nowa, bo teraz już wiem, że tobie i mnie to samo się śni.”
“Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej. Naszym celem musi być wyzwolenie się poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.”
Albert Einstein
***
Podczytuję to, bo dużo już zapomniało mi się... Na strych ruszę w poszukiwaniu archiwalnych numerów mej gazety, niegdyś ulubionej, będzie tego... hohoo
www.slawniwegetarianie.republika.pl/
www.wegetarianie.pl/Article172.html
Chyba trza mi zaprenumerować tę gazetkę propagującą wegetarianizm, będzie mi łatwiej z pewnością wytrwać w mym postanowieniu. Od czasu, gdy nie jadłam mięsiwa i zaczęłam znów minęło kilkanaście lat. Chcę wreszcie zmienić me żarcie na odżywianie, spróbować mogę, choć będę w tym sama i trochę na pewno będzie rozdwojenie jaźni, bo co innego zrobię sobie a co innego dzieciom, mam w domu książkę o żywieniu wegetariańskich dzieci, ale... no właśnie, ale...
-
Blo'us: dzisiaj Ed. włączył jakiś film o okrutnym traktowaniu świnek na farmie i musiałam wyjść z pokoju, nie mogłam na to patrzeć spokojnie, nie tknę mięsa długo.
-
Blo'us: jakoś trafiło się przy okazji jakiegoś artykułu, ostrzegam, że lepiej nie oglądać jak się ma zbytnią wrażliwość, ale jako element terapii wstrząsowej www.youtube.com/watch?v=xPY2-gJoeSQ
-
Louve: @Blo'us: ... szok, jacy bezduszni
“Dwóch skłóconych gestapowców, żyło w centrum Drohobycza. Pierwszy miał swojego Loewa, drugi miał swojego Schulza. Loew prowadził w mieście zakład i dentystą się nazywał, nocą burdel był tam, w którym pierwszy gestapowiec bywał. Za to Bruno Schulz malował, lubił wiersze i dyskusje, miał go drugi gestapowiec, ot stosunki międzyludzkie... W noce złe, w noce złe udostępniał władzom Loew dziewczyny swe... W morzu łez, w morzu łez Bruno Schulz Petrarkę streszczał dla SS... To był wstęp - dotyczył życia, które zawsze jakoś leci i pozwala nie dostrzegać śmierci. Szła wiadomość od Tuskawca, że się ponoć coś zaczęło a w pobliskim Drohobyczu póki co, grodzili getto. I niebawem znów się trochę pospierali dwaj tajniacy, no i drugi, ten od Schulza zarżnął Loewa w ramach pracy. Kiedy pierwszy się dowiedział, że zabili Loewa jemu, wnet dogonił w mieście Schulza i odstrzelił go drugiemu... No i już, no i już jak w balecie najlepszym na świecie tańczy Schulz... Hałas ten w teatrze gong, jakaś czerń i ojca wzrok i może koń. Dawny teatr, dawne czasy, dawna strata, w czasie wojny, każdy dźwiga własny ciężar... w końcu sztuka jest ważniejsza niż biografia, zbieg przypadków, ale jednak... Jeśli twój dobrodziej ma jakiegoś wroga i mu niszczy ulubieńca, sprawdź czy nie czas zacząć się pakować i nowego szukać miejsca... sprawdź czy nie czas zacząć się pakować i nowego szukać miejsca. Jak Bruno Schulz za tamtych lat, jak Bruno Schulz, choćby nawet miał by to być tylko tamten świat - wciąż w drodze być, z walizką żyć...”
“Macie przecież torby, buty ze skóry”
- to częsty argument, którym atakuje się wegetarian, może dziwny cokolwiek, bo zazwyczaj ci z długim stażem, ortodoksyjni, nie używają skórzanych rzeczy, a już na pewno futer, albo zaniechają używania ich w bliższym, czy dalszym czasie. Nie tylko nie jedzą mięsa, ale w ogóle produktów zwierzęcych, takich jak smalec, nie jedzą też ryb [niektórzy ludzie ryb za mięso nie uważają hehe - zwykłych niejadaczy mięsa nazywamy jaroszami przecież]
Oprócz tego, że zauważają cierpienia zwierząt, których nazywają braćmi, starają się też bronić podstawowych praw zwierząt, tak, podstawowych, bo ludzie od wieków ubrdali sobie, że są panami ich życia, zabrali je z ich środowiska naturalnego, zabrali wolność i trzymają niczym w obozach śmierci w warunkach często tragicznych, gdzie po krótkim, ubogim we wrażenia życiu, umrzeć im przyjdzie z rąk człowieka - każdy zainteresowany widział filmiki na YT. Nie chcę się mądrzyć, czy wywyższać, z powodu chęci niejedzenia zwierząt, to głupie, nie o to chodzi, że chcę innym pokazać, że są nie dość dobrzy, wrażliwi, nie... Ale myślę, że człowiek nie ma prawa na tak ogromną skalę hodować zwierząt [kasa kasa kasa] zmieniać ich środowisko, zniewolić, zabijać
Wielu ludzi w dzisiejszych czasach, gdzie o informację jest łatwo, o tym wie, o tej machnie śmierci i uważa to złe, ale myśli, że bez zabijania innych, czyli zwierząt nie ma życia, bo to podstawa jedzenia, myślą, że bez spożywania mięsa zginą [a jest dokładnie na odwrót]. Poza tym mówią, że Bóg nam dał to prawo, żeby czynić ziemię poddaną: Księga Rodzaju (1:26):
“A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!”
Nie wiem, jak inni, bo trochę dziwna może jestem, ale ja od dziecka uważałam zabijanie i zjadanie zwierząt za niezrozumiałą głupotę, którą na siłę wpajali mi dorośli, rodzice. Pamiętam, jak dziś - mając ze 4 lata godzinami [naprawdę] jadłam kawałek kiełbasy, plując sobie na podłogę, a po przyłapaniu, w kieszeń i za okno i tak było niemal zawsze - posiłki jadłam godzinami, oszukując w rezultacie, bo inaczej nie wyszłabym na dwór...
Rodziców jednak nie obchodziło, co ja myślę, czy czuję i jedzenie bardzo często, mimo trudności z kasą bywało mięsne, tłuste, tak że nieraz i nie dwa biegłam do łazienki by to zwrócić... Nienawidziłam tego: smalczyków, tłuszczu, obgryzania kostek, jedzenia kaszanki, kurzego mięsa, parówek, dlatego może zawsze bardzo mało jadłam, tyle, co nic.
Dopiero w dorosłym życiu, czytając o wegetarianach, o zdrowym odżywianiu postanowiłam nie jeść mięcha, ryb.
Razem z koleżanką rzuciłyśmy tradycyjne żarcie, wspierałyśmy się nawzajem - ona wytrwała do dnia dzisiejszego.
Zaprenumerowałam wtedy "Wegetariański Świat", w którym znalazłam wszelką pomoc w sprawie żywienia, zasady łączenia pokarmów, przepisy, no wszystko to, czego nie wiedziałam. Były to wspaniale dla mnie czasy, Czułam się świetnie, rodzina zadowolona z jedzonka, które gotowałam, choć nie mam szczególnych zdolności, wręcz przeciwnie, ale takie jedzenie naprawdę robiłam z sercem i w sumie było pyszne i niebrzydko się prezentowało. Podstawą było ziarno soi, ciecierzycy, soczewica, pełnoziarnisty ryż, kukurydza, kasza gryczana, jęczmienna, owsiana, produkty z soi: kotlety różnego rodzaju, pasty do chleba, serki tofu, duże ilości warzyw i owoców.
D. czasem coś sobie mięsnego przyrządzał, kiedy miał ochotę, nie narzekał, nie, a dzieciaki jadły zazwyczaj wegetariańsko.
Sielanka.
Któregoś dnia, miałam zastąpić koleżankę z pracy na inwentaryzacji i ta zaprosiła mnie przed pracą do siebie, nie wiedziała, że nie jem mięsa i zaserwowała głównie takie dania... Po wielu namowach, skusiłam się, niestety. I potem, ku niezrozumiałej radości mej najbliższej rodziny [jakbym z zaświatów wróciła
] zaczęłam jeść zwierzynę... Po pięciu latach niejedzenia.I nie było obiecanych [no, może było - na początku] łososi, polędwiczek, schabów i cudów-niewidów, a normalne, zwykłe polskie żarcie.

Żałuję tego kroku bardzo, bo gorzej się czuję, wiecznie głodna, a jedzenie nie jest już odżywianiem ciała, a jedzeniem, co popadnie, nigdy mięsnych dań nie umiałam dobrze zrobić, tylko proste potrawy, tu raczej mąż mój wiedzie prym, gotuje artystycznie...
A dlaczego nie próbowałam jeszcze z wegetarianizmem? Zabrakło wsparcia dobrej propagandy, jaką dawała mi lektura "Wegetariańskiego Świata".
Zarzuciłam jej czytanie po cyklu artykułów o odżywianiu światłem...
Przyznam jednak, że marzy mi się powrót do wegetarianizmu. Spróbuję jeszcze raz.
Jest takie powiedzenie:
“Jesteś tym, co jesz.”
No tak, pewnie kanibale robili to, co robili, zgodnie z tym przesłaniem...

Jednak wolę odżywiać się roślinami, niż zwierzętami, które uważam może nie za przyjaciół, ale za wrażliwe istoty, które chcą żyć, jak każdy, które nie żyją dla mej przyjemności. Nie chcę pokazywać dzieciom: O, popatrz, to kurka, to królik, to cielaczek itp. a potem powiedzieć, że to, co mają na talerzu, to ich ukochany króliczek Kazio, czy kurka Kamilka... Dzieci chłoną to, co rodzice mówią im w dzieciństwie, ale zgadzają się z tym, co dobre, nie chcą, myślę, by oni dla nich zabijali, to nie uczy niczego dobrego, a raczej budzi lęk.
zmianynaziemi.pl/(…)wegetarianizm-zostal-uznany-za-…
[tekst piosenki M.P. Jasnorzewska]
louve1.pinger.pl/m/11752787/Do-mięsożerców
***
Czas start. Zaczynam nowe życie.
Ja sama, bo dzieci zdecydują, gdy będą miały na to ochotę, żeby nie było, że zmuszam.
-
Bafka: Normalnie dziekuje ci za ten wpis. Wlasnie dlatego napisalam notke jak bylo ze mna bo potrzebuje moze sama wymiany takich doswiadczen z osobami, ktore sa na podobnej dordze. Ja tam miesko lubilam i moze dlatego jest mi ciezej sie przestawic. Juz raz (jakies 20 lat temu) stosowalam diete wegetarianska i to przez rok, ale wtedy nie mialam pojecia o odzywianiu w ogole i ogolnie zlym zywieniem doprowadzilam swoj organizm do swego rodzaju calkowitego rozchwiania. Tak czy siak teraz domaga sie on odrzucenia miesa, bo naprawde mam tak, ze mieso mnie odrzuca. Jesli jestes chetna, to mozemy RAZEM na nowo isc ta droga. Ja postanowilam wczoraj i zamierzam wytrwac.
-
Louve: @Bafka: O dziękuję:-) Tak, spróbuję chętnie:-) razem będzie łatwiej, choć to Ty umiesz gotować, więc to ja skorzystam tu...
-
Blo'us: włączam się w to radykalnie, też sama, za ten wpis również dziękuję, jak i chwalę szczególnie ostatnie zdanie, dobra mama z Ciebie :)
Louve
Louve
O mnie: gizmo14.wrzuta.pl/audio/4Sk6wjn4UKr/ksu_-_dno
Motto:
"Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
Zapuszczaj swój włos i motor,
nie śpij z byle ho-hołotą!"






.jpg)



-
BooksManiac:
-
Louve:
Pokaż wszystkie (2) ›